Tegorocznym Obchodom Rocznicy Bitwy Warszawskiej towarzyszyła ceremonia wręczenia odznaczenia państwowego nadanego przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej pośmiertnie Walerii i Ludwikowi Świątkom. Małżeństwo zamieszkałe w Woli Rzędzińskiej w czasie II wojny światowej uratowało przedstawicieli narodowości żydowskiej. Medal, wraz z wójtem Grzegorzem Koziołem, wręczyła Doradca Prezydenta RP Beata Kempa.

Historię ocalonych sióstr z Woli Rzędzińskiej odkrył historyk i znawca regionu Adam Ryba, a o uhonorowanie bohaterskiej rodziny wnioskował wójt Grzegorz Kozioł. Podczas Obchodów Rocznicy Bitwy Warszawskiej Doradca Prezydenta RP Beata Kempa odczytała list od Prezydenta RP Karola Nawrockiego skierowany do uczestników uroczystości, a następnie odbyło się wręczenie odznaczeń.

Medal, na podstawie art. 138 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej oraz ustawy o orderach i odznaczeniach Postanowieniem Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, wręczono za bohaterską postawę i niezwykłą odwagę wykazaną w ratowaniu życia Żydom podczas II wojny światowej, za wybitne zasługi w obronie godności, człowieczeństwa i praw ludzkich. Ordery odebrała najbliższa rodzina odznaczonych: wnuczka Iwona Gancarz oraz prawnuczka Izabela Świątek. Na scenie pojawiła się również wnuczka ocalonej przez Państwa Świątków Zenki Beitscher, Carla Stang, która na tę uroczystość wraz z rodziną przybyła aż z dalekiej Australii. Łzom wzruszenia i radości nie było końca.

Przypomnijmy niezwykłą historię bohaterskiej postawy Państwa Świątków - Ludwik Świątek i jego syn Mieczysław Świątek w czasie okupacji pracowali w niemieckiej fabryce obuwia w Tarnowie przy ul. Narutowicza. Wiosną 1943 r. Mieczysław Świątek przyprowadził po zakończonej pracy do swojego domu w Woli Rzędzińskiej, pracującą w tej samej fabryce, a mieszkającą w tarnowskim getcie Żydówkę, Zenkę Beitscher. Fabryka bowiem także korzystała z pracy przetrzymywanych w tarnowskim getcie Żydów. Rodzice Mieczysława, Ludwik i Waleria Świątkowie, zostali przez niego postawieni przed faktem dokonanym, ale mimo to, wyrazili zgodę na ukrywanie młodej kobiety.

Po kilku tygodniach Mieczysław Świątek przyprowadził do domu jeszcze trzy osoby z rodziny Zenki Beitscher, także zatrudnione we wspomnianej fabryce. Ostatecznie dwie z nich powróciły do getta, ale młodsza siostra Zenki, Sonia Beitscher pozostała i była także ukrywana przez Ludwika i Walerię Świątków. Sytuacja materialna rodziny już wtedy była dość trudna, ponieważ państwo Świątkowie mieli sześcioro dzieci, a ponadto Niemcy początkowo nakazali im zamknąć prowadzony przed wojną sklep. Utrzymanie przechowywanych kobiet wymagało więc od rodziny wielu wyrzeczeń i pracy. Siostry Beitscher ukrywane były w domu państwa Świątków w pokoju na poddaszu, a w razie kontroli Niemców lub pojawienia się w domu kogoś obcego, obie szybko chowały się do uprzednio przygotowanego pomieszczenia pod podłogą, do którego wejście było zamaskowane dywanikiem.

Latem 1943 r. do Woli Rzędzińskiej przyjechał na urlop z Austrii, uprzednio wywieziony tam do pracy przymusowej, znajomy rodziny Stefan Guzy, który został wtedy wtajemniczony w ukrywanie dwóch kobiet i w rezultacie zabrał Sonię Beitscher pod fałszywym nazwiskiem do pracy w Austrii. Uprzednio, dzięki pomocy proboszcza parafii w Woli Rzędzińskiej, wyrobiono jej fałszywe dokumenty na nazwisko „Genowefa Patrzałek”. Państwo Świątkowie uznali, że tam będzie bezpieczniejsza. W Austrii, gdy miejscowe Gestapo zaczęło podejrzewać Sonię o niearyjskie pochodzenie, wiosną 1944 roku poprosiła ona o urlop i powróciła do Woli Rzędzińskiej, do domu państwa Świątków, gdzie ukrywała się razem z siostrą już do końca wojny. W 1946 r. Zenka wyszła za mąż za Feliksa Stanga i razem z mężem, siostrą Sonią i jeszcze jedną ocalałą z holokaustu siostrą, wyjechała do Australii.

Syn ocalałej Zenki Beitscher Bernard Stang obecnie przebywa w Australii. Przed laty odwiedził dom, w którym ukrywały się siostry i nadal utrzymuje bardzo dobre relacje z potomkami rodziny Świątków, którzy tak licznie uczestniczyli w opisanej tu państwowej uroczystości. {Play}